Zaproszeni na górę – Święto Przemienienia Pańskiego

W tajemnicę Święta Przemienienia Pańskiego wprowadza nas antyfona do psalmu, która przypomina, że „Pan wywyższony króluje nad ziemią”. To Ten, któremu „powierzono panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki”. Wszystko z tego powodu, iż „panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego Królestwo nie ulegnie zagładzie”. A „bramy piekielne go nie przemogą”. W „Liście o Różańcu” św. papież Jan Paweł II nauczał: „Tajemnicą światła w pełnym tego słowa znaczeniu jest (…) przemienienie, które według tradycji miało miejsce na górze Tabor. Chwała Bóstwa rozświetla oblicze Chrystusa, kiedy Ojciec uznaje Go wobec porwanych zachwytem Apostołów, wzywa ich, aby Go słuchali (por. Łk 9, 35 i par.) i przygotowuje do przeżycia z Nim bolesnego momentu męki, aby doszli z Nim do radości zmartwychwstania i do życia przemienionego przez Ducha Świętego” (RVM 21). Apostoł Piotr widząc przemienionego Jezusa w towarzystwie Mojżesza i Eliasza wyraził pełen radości zachwyt: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy”. Jezus jest „Synem umiłowanym”, w którym Ojciec ma upodobanie i którego Ojciec poleca słuchać. Odtąd wszystko będzie wyrażało Jego bezwarunkowe „tak” wobec miłości Ojca. Jeśli Jezus jest przemieniony, jest takim, ponieważ Ojciec powoduje, że w Nim jaśnieje radość Ojca. Jezus nie gwarantuje długiego pobytu na górze Tabor. Może nas zaprowadzić bardzo wysoko, gdzie nie odczuwa się ciężaru życia codziennego czy podarować nam chwile szczęśliwości, światła. Potem jednak może wezwać nas do czuwania z Nim w czasie trudności. Gdy wszystko się wali i wszystkiego brakuje. Kiedy dopada nas zniechęcenie, poczucie bezowocności naszego życia i tego, co robimy. Chodzi o to, by w takich trudnych momentach ufnie powierzyć się Jezusowi. Przemienienie dokonało się dlatego, abyśmy zostali nasyceni Chwałą Świata, Który Ma Nadejść. Nie dziwi mnie, że Jezus włożył wiele trudu, by przywiązać uczniów do siebie. Więzy miłości są nie do zerwania! Są silniejsze niż śmierć! Przypomina nam o najważniejszym pytaniu człowieka: po co żyjemy? Tylko po to, by dojść do szczęścia w Bogu. Człowiek jest stworzony po to, by był szczęśliwy w Bogu i czerpał przyjemność z Jego chwały. Miejscem, w którym jest to jedynie możliwe, jest Świat, Który Ma Nadejść. A drogą jest ten świat – Świat, Który Ma Odejść. Bóg najpierw pozostawił znaki i ślady, po których mieliśmy iść do świata przyszłego – przykazania. Zniszczyliśmy je błotem nieprawości i powodzią kłamstw. Pozostał tylko sznur Jego miłości.
Ten świat został nie tylko naznaczony śladami Boga, czyli przykazaniami, ale też znakami Jego szczęścia, którymi są przyjemności, jakie istnieją na tym świecie. Bóg stworzył je po to, by przypominały o szczęściu tamtego świata. My jednak uczyniliśmy z nich cel naszego życia i to nas najbardziej unieszczęśliwiło. Postąpiliśmy jak ktoś, kto ma fotografię ukochanej osoby i na niej się zatrzymał, zapominając o poszukiwaniu ukochanej osoby. Jednak fotografia jej nie zastąpi, lecz pogłębi tęsknotę do poziomu rozpaczy! I tak się z nami dzieje, bo uganiamy się za przyjemnościami jak za fotografiami, a zapominamy o szczęściu, które jest ukryte w Osobie Jezusa. Uganiamy się za tym, co tylko miało odsyłać nasze serce do Boga. Uczyniliśmy z tego nasze bóstwa i dlatego cierpimy. Celem tego świata jest być dla człowieka ścieżką. Na tej ścieżce mamy jedno zadanie: tak związać się z Bogiem przez Jezusa Chrystusa, by nasze więzy, jak sznury, mocno nas ciągnęły do Świata, Który Ma Nadejść! „Panie, dobrze, że tu jesteśmy” – każdy z nas może powtórzyć te słowa uczestnicząc w przemianie Chrystusa. W przemianie, która dokonuje się w czasie każdej Mszy św. na ołtarzu. Przemianie, która powinna – mocą Eucharystii – dokonywać się w naszym sercu każdego dnia.

red.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *