Świątynia miejscem spotkania z Bogiem – Uroczystość Rocznicy Poświęcenia Kościoła

„Dom modlitwy dla wszystkich narodów” (Iz 56,7). Dla nas, mieszkających dzisiaj w Polsce słowa te nie zawsze są w pełni zrozumiałe, gdyż w zasadzie jesteśmy krajem jednonarodowym, a udział mniejszości jest niewielki. Tam, gdzie toczą się walki etniczne czy też wojny o podłożu religijnym, słowa te nabierają pełniejszego znaczenia. Świątynia, Kościół, Dom Boży jest dla wszystkich. Jakże często w historii stawał się schronieniem przed najeźdźcą, był miejscem azylu; przestrzenią, gdzie tylko Bóg tak naprawdę mógł mieszkać. Uniwersalizm, powszechność, otwartość – to cechy Kościoła rozumianego jako wspólnota, jako pielgrzymujący Lud Boży. Ale dzisiaj u proroka Izajasza słyszymy również, że Bóg przyprowadza tych, którzy są mu wierni, „na swoją Świętą Górę i rozweselę w swoim domu modlitwy” (Iz 56,7). Radość to także cecha tych, którzy są mieszkańcami Domu Pańskiego. O ludzie Starego Przymierza można pięknie powiedzieć, że był ludem świątyni, to znaczy ludem dobrze rozumiejącym, iż Bóg zamieszkiwał w Świątyni Jerozolimskiej. Każdy dorosły Izraelita miał obowiązek raz w roku odwiedzić tę świątynię, a dopiero po jej zburzeniu mówi się, że naród wybrany z ludu świątyni stał się ludem księgi.
„Nie jesteście już obcymi i przechodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga” (Ef 2,19). Tym, który czyni nas „domownikami” i „współobywatelami” Boga, jest sam Jezus Chrystus. On jest kamieniem węgielnym i fundamentem, na którym zbudowany jest Kościół. To ważne stwierdzenie, choć przez częstość powtarzania może czasami dla kogoś stać się banalne. Jezus Chrystus jest fundamentem naszego codziennego bycia w Kościele, jako Ten, przez którego i dla którego wszystko istnieje i w Nim tylko ma swój sens. Święty Paweł w Liście do Efezjan uczy nas pokornego trwania przy tej Świątyni, a to wspólne wznoszenie budowli ma być zakończone dopiero wraz ze śmiercią każdego z nas. Jest to więc praca na całe życie. W rozumieniu świętego Pawła Świątynia nie jest zbudowana z materialnych kamieni. Tą Świątynią jest Ciało Chrystusa. Taką Świątynię miał na myśli sam Jezus, gdy mówił do Żydów: „Zburzcie tę świątynię, a Ja ją w trzech dniach wzniosę na nowo” (J 2,19). To znaczy, że Świątynia jako mieszkanie Boga ma być wznoszona w duszy, w sercu każdego człowieka. Również w innym miejscu święty Paweł mówi: „Czyż nie wiecie, żeście świątynią i że Duch Boży w was mieszka? (1 Kor 3,16)” „Oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie” (J 4,23). Jezus i Samarytanka. To spotkanie należy do najpiękniejszych, jakie możemy znaleźć w Ewangelii. Wiele jest takich scen, gdy Jezus rozmawia z niewiastami. Ale ta, przesycona jakimś niesamowitym ciepłem, ukazuje głębię, można powiedzieć mistykę chrześcijańskiego rozumienia modlitwy. Kobieta, która nie należy do narodu wybranego, ale która zgodnie z tradycją jej ojców wierzy w Boga Jedynego, zapytuje Chrystusa: Gdzie należy czcić Boga, na jakim miejscu? I otrzymuje odpowiedź: „…prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie” (J 4,23). Oddawać Bogu cześć „w Duchu i prawdzie”– to zupełna zmiana perspektywy. Nie jest już ważne miejsce, ale to, czy On sam zamieszkuje w nas, czy potrafimy tak żyć, aby każdego dnia doświadczać Jego obecności w tym wszystkim, co robimy, a zarazem w głębi naszej duszy, w naszym sercu. Bo tylko takie rozumienie świątyni, którą jesteśmy my sami, a która zarazem jest w nas, może prowadzić do pełnego zrozumienia sensu naszego codziennego życia i sensu naszej bliskości z Bogiem.

red.

Brak możliwości komentowania